Obiektywnie trzeba przyznać, że w kwestii utrzymania cmentarza komunalnego w Miłomłynie coś drgnęło na plus. Jak było jeszcze kilka miesięcy temu chyba każdy pamięta, więc nie ma sensu do tego szczegółowo wracać (aczkolwiek pokrótce wrócimy), tym bardziej, że teraz najwyraźniej komuś jednak zależy na tym, żeby miejsce to wyglądało po prostu godnie.
W ubiegłym roku, o czym pisaliśmy wielokrotnie, jednym z najczęściej występujących tematów w zgłoszeniach od Czytelników była kwestia utrzymania miasta, a w wśród tej tematyki górował temat – co było po prostu przykre – cmentarza komunalnego w Miłomłynie. Zgłoszenia od Czytelników dotyczyły takich kwestii jak wysoka trawa, wysokie krzaki pomiędzy grobami (w tym na starych, zabytkowych nagrobkach), czy szeroko rozumianych śmieci. Chyba większość z naszych Czytelników pamięta, jak wyglądała okolica ustawionego przy jednym z wejść stojaka na znicze do ponownego wykorzystania, czy jeden z zabytkowych nagrobków, w którym odwiedzający cmentarz ludzie (tak – ludzie) urządzili prawdziwe wysypisko śmieci. Dla przypomnienia zdjęcia z tych miejsc poniżej:
Góry śmieci, zwłaszcza przy stojaku na znicze przy jednym z wejść, zalegały tygodniami i w sumie wyglądało to tak jakby nikt szczególnie się tym nie przejmował. Cmentarzem zarządzała i zarządza miejska spółka PGK Miłomłyn, jednak sam cmentarz jest przecież dodatkowo tuż obok urzędu miasta. Zresztą miejsce to odwiedzają przecież wszyscy – zwykli mieszkańcy, ale i pracownicy miejskich spółek, czy urzędów, radni i sołtysi. Gdy opisywaliśmy te kwestie po zgłoszeniach od Czytelników, śmieci, czy krzaki, owszem, potrafiły szybko zniknąć, jednak same prace porządkowe wyglądały wówczas na bardzo pobieżne i pospieszne. Przynajmniej tak właśnie oceniali je nasi Czytelnicy. A jak jest dzisiaj?
Apele o nieśmiecenie najwyraźniej skutkują
Tę kwestię poruszył jeden z naszych Czytelników. Na miłomłyńskim cmentarzu pojawiły się tabliczki z informacją, że – co jest przecież oczywiste, ale jak pokazują wcześniejsze zdjęcia chyba nie dla wszystkich – cmentarz to nie jest wysypisko śmieci i że należy zwyczajnie szanować to miejsce.
Jak widać apele najwyraźniej skutkują, bo oba miejsca – zarówno okolice stojaka, który zresztą znikł (tak, tak właśnie kończy się nieposzanowanie takich miejsc), jak i jednego z zabytkowych grobów, w którym odwiedzający cmentarz urządzili wysypisko śmieci) – wyglądają dzisiaj po prostu schludnie. Mała inicjatywa, wszak wystarczyły tabliczki z informacją (swoją drogą szokujące, że trzeba to pisać) rozwiązała naprawdę przykry, wstydliwy i ciągnący się od dawna problem. Wystarczyło, że ktoś po prostu tym tematem od serca i na poważnie się zainteresuje.
Jak widać aby w naszym mieście działo się po prostu lepiej, wystarczy współpraca i kooperacja wszystkich – urzędników, mieszkańców, czy włodarzy miejskich spółek, a nie wzajemne i wieczne przerzucanie się odpowiedzialnością.
Oby tak dalej. Może wróci i inicjatywa kolejnego miejsca na zużyte znicze?
Źródło/Fot: wł / Czytelnik

