W minioną sobotę (19.08) w Miłomłynie odbyły się dożynki. Było to widowiskowe, piękne i kolorowe wydarzenie, które przyciągnęło tłumy gości i które raczej pozytywnie wpłynęło na wizerunek naszego miasta i gminy. Okazuje się jednak, że po tym pięknym święcie pozostanie pewien niesmak, pozostaje tylko otwarte pytanie, czy to efekt zwykłego niedbalstwa i niechlujstwa, czy czyjaś świadoma, zła wola.
Rozmawia z nami – na różne tematy – całkiem sporo osób. Już kilka dni przed dożynkami spotykaliśmy się informacjami, że coś „szczególnego” może zadziać się na tegorocznych dożynkach w kwestii konkursu na najpiękniejszy wieniec dożynkowy. Wówczas jeszcze, co przyznajemy szczerze, kompletnie nie pochyliliśmy się nad tą sprawą, dociera do nas sporo różnych informacji, które zawsze starannie sprawdzamy, co jest nierzadko bardzo trudną i mozolną pracą. Wszystko więc tak trwało do dnia dożynek. Co było potem?
Konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy
Na dożynkach byliśmy oczywiście obecni, aby podzielić się z Czytelnikami relacją z tego pięknego, corocznego wydarzenia. Zrobiliśmy trochę zdjęć, nagraliśmy wideo. Już wtedy dotarły do nas – ponownie – sygnały, że coś „dziwnego” dzieje się przy scenie i pojawiła się prośba, abyśmy się tam udali. Pod sceną była nerwowa atmosfera – jeden z uczestników konkursu na najpiękniejszy wieniec nie chciał odebrać swojej (może źle powiedziane – sołectwa) nagrody. Było bardzo głośno, były krzyki ze strony zgromadzonych tam osób.
Teraz nie jest czas na protesty, proszę odebrać nagrodę
– mówił donośnym głosem przez mikrofon wyraźnie podenerwowany Burmistrz Miłomłyna Stanisław Siwkowski. Nagroda ostatecznie została odebrana, ale to nie zakończyło emocji. O co tak naprawdę poszło, dowiedzieliśmy się dopiero później.
Wg regulaminu konkurs tylko dla Sołectw
W rozmowach, jakie odbyliśmy już po całym wydarzeniu, ale jeszcze w trakcie trwania dożynek, dowiedzieliśmy się, że główną osią sporu okazał się być regulamin konkursu, jaki jeszcze w lipcu został rozesłany do potencjalnych uczestników rywalizacji o najpiękniejszy dożynkowy wieniec. Ten – wg relacji naszych rozmówców – miał mówić wprost, że konkurs na najpiękniejszy dożynkowy wieniec przeznaczony był wyłącznie dla sołectw. Spór miało podgrzać to, że w konkursie wziął udział także wieniec autorstwa Koła Gospodyń Wiejskich w Miłomłynie, które sołectwem nie jest. Mało tego, wieniec ten okazał się być zwycięskim, a jego twórcy odebrali główną nagrodę.
Redakcji MIŁOMŁYN-NEWS.PL udało się dotrzeć zarówno do regulaminu, jak i karty zgłoszenia do konkursu. Oto dwa z punktów tego regulaminu:
Jak widać mowa jest tu wyłącznie i wprost o sołectwach. Pytaliśmy u naszych rozmówców, czy był rozsyłany jakiś inny regulamin i odpowiedź była jednoznaczna – nie. Mało tego, karta zgłoszenia do konkursu wymaga podpisu… Sołtysa zgłaszającego wieniec (poniżej zrzut ekranu):
Pytanie kto więc zgłosił do konkursu wieniec KGW Miłomłyn i kto się podpisał na karcie zgłoszenia pozostaje pytaniem otwartym.
Dlaczego taki bałagan?
Możliwości są dwie – bałagan organizacyjny (ktoś zwyczajnie nie dopilnował zapisów regulaminu i rozesłał np. zeszłoroczne) lub czyjeś celowe i świadome działanie. A jeśli to drugie, to dlaczego? Nasi rozmówcy mają swoje zdanie na ten temat, jak i całego konkursu. Zaznaczamy, że nasi rozmówcy nie chcieli wypowiadać się pod imieniem i nazwiskiem, do czego mają pełne prawo.
Warto też napisać, że w tym roku wygrał wieniec, który nie powinien wygrać, to było nie fair, niech ludzie wiedzą, że tegoroczne dożynki z góry były ustawione.
– taką informację dostaliśmy na naszą redakcyjną skrzynkę stosunkowo krótko po podaniu informacji o zwycięskim wieńcu dożynkowym autorstwa KGW Miłomłyn.
Dostaliśmy też inne zarzuty, oto niektóre z nich:
Jeden z pierwszych punktów regulaminu mówił, że wieńce mogły zgłaszać sołectwa, druga sprawa to to, że w KGW Miłomłyn jest żona pana burmistrza (…)
Rozmówcy powiedzieli nam też, że początkowo miało nie być nawet prezentacji wieńców, a koniec końców jeden z uczestników swobodnie to zrobił. Oczywiście potem jakieś prezentacje wieńców były, ale wszystko odbywało się już w dość – nazwijmy to – napiętej atmosferze.
Dalej słyszymy:
To właśnie rządy naszych władz sprawiły, że coraz mniej sołectw się angażuje – na 13 sołectw były tylko 4 wieńce sołeckie . Pan burmistrz zrobił w tym roku bałagan, który zostawi swojemu następcy i ma wszystko w nosie, bo kończy się jego kadencja.
Inny nasz Czytelnik pyta:
Dlaczego KGW Miłomłyn wygrało na najładniejszy wieniec dożynkowy, skoro Miłomłyn jest miastem, a nie wsią, czyli jest już jedno kłamstwo, a drugie chyba konkurs musi wygrać jakieś sołectwo czy się mylę??
Takich głosów jest wiele również w komentarzach pod naszymi wpisami w mediach społecznościowych, ludzie zwyczajnie nie rozumieją jak to się stało, że uczestnikiem konkursu było KGW Miłomłyn, dodatkowo z miasta, nie wsi.
Ponieważ Czytelnicy wprost sugerują, że burmistrz mógł mieć osobiste powody, aby wygrał ten, a nie inny wieniec, bo ten współtworzony miał być przez bliską rodzinę burmistrza, jak nakazuje rzetelność sprawdziliśmy również ten wątek i dotarliśmy także do listy członków KGW Miłomłyn. To również częściowo potwierdziło zastrzeżenia naszych rozmówców. Na liście członków KGW Miłomłyn jest żona burmistrza (lista członków KGW jest informacją publiczną).
Jeden z Czytelników wysłał nam także zdjęcie, które pokazuje, że na dożynkowym stoisku KGW Miłomłyn był także inny członek najbliższej rodziny burmistrza. Nie chcemy jednak naruszać niczyjej prywatności i nie publikujemy go (choć zdjęcie jest publicznie dostępne w internecie), choć osoba ta była ubrana w strój KGW Miłomłyn jak inni. Nie ma jej jednak na liście członków koła, do której dotarła redakcja MIŁOMŁYN-NEWS.PL.
Czy zatem jest rzeczywiście tak, że to osobiste powody burmistrza sprawiły, że konkurs wygra ten konkretny wieniec? Czy może jest to efekt zwyczajnego bałaganu organizacyjnego?
Dlaczego nie zmieniono regulaminu?
Prześledziliśmy na szybko również inne konkursy dożynkowe w naszej okolicy. Z całą pewnością przynajmniej raz zdarzyło się, że Koło Gospodyń Wiejskich wzięło w jednym takim udział (link do źródła >>).
Konkurs na najpiękniejszy wieniec dożynkowy 2020 wygrało sołectwo Pacółtowo, drugie miejsce uzyskało sołectwo Pacółtowo, a trzecie Koło Gospodyń Wiejskich z Gierzwałdu.
– czytamy na stronie Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej.
Więc wygląda na to, że chyba można, choć należy pamiętać, że Gierzwałd to wieś. Skoro jednak załóżmy, że można, to dlaczego nie został zmieniony regulamin? Przecież do konkursu na najpiękniejsze stoisko dożynkowe mogli wystartować także inni – stowarzyszenia, sołectwa, czy koła gospodyń wiejskich. Byłoby to nawet po części fajne i rozsądne, biorąc pod uwagę fakt, że do tegorocznego konkursu wystartowały tylko 4(!) sołectwa z gminy.
Przez chwilę założyliśmy więc, że to zwykły urzędniczy bałagan i zapytaliśmy niektórych członków działających na naszym terenie kół gospodyń wiejskich zadając im pytanie, czy wiedzieli cokolwiek o tym, że mogą wystartować w konkursie na najpiękniejszy wieniec dożynkowy, czy ktokolwiek przekazał im taką informację. Odpowiedź była stanowcza i pewna – nie. Może więc chodziło właśnie o to, aby wieńców wystawionych do konkursu było jak najmniej? Pozostaje też otwarte pytanie dlaczego na wyraźne regulaminowe niedociągnięcia nie reagowała komisja? Czy nie od tego właśnie powinna być? Do składu samej komisji też są ze strony naszych rozmówców bardzo duże zastrzeżenia, mówiące o tym, że jej członkowie byli albo urzędnikami miejskiego magistratu, albo pracownikami jednostek podległych miastu.
Zasadnicze pytanie – po co?
1500 zł – tyle wynosiła nagroda za pierwsze miejsce w konkursie. Dla prężnie działającego Koła Gospodyń Wiejskich przecież to kropla w morzu potrzeb. Zresztą można było przyznać np. jakąś inną, honorową nagrodę, nawet jeszcze wyższą, aby docenić wysiłek i wkład w to piękne dzieło, jakim bez wątpienia był wieniec autorstwa KGW Miłomłyn. W konkursie, który przecież – tak na zdrowy rozsądek – powinien być tylko zabawą. Przecież wygranymi w tym konkursie są wszyscy jego uczestnicy. Wszystkie wieńce dożynkowe były piękne, wszystkie wymagały ogromnego wkładu pracy i czasu. Drogie Panie (i być może Panowie) z KGW Miłomłyn – tak, Wy również wykonaliście piękny wieniec! Nikt nie neguje Waszej ciężkiej pracy i serducha w to włożonego. Tylko czy nie lepiej dla wszystkich, żeby odbyło się to po prostu transparentnie? Zgodnie z rozesłanymi wcześniej regulaminami, które organizatorzy sami napisali? KGW Miłomłyn samo jest tu w pewnym sensie ofiarą całego zamieszania, być może też po części jest same sobie winne.
Wracając jednak do odpowiedzi na pytanie po co – jest tak, że zwycięski wieniec dożynkowy z gminy bierze udział w konkursie powiatowym, potem wojewódzkim, może tez krajowym (?). Tam czekają już dużo większe korzyści z wygranych na niższym szczeblu. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku spory sukces odniosło Sołectwo Majdany Wielkie, których wieniec cieszył się bardzo dużym uznaniem. Z pewnością samo już reprezentowanie się na dożynkach powiatowych to budowanie wizerunku danej organizacji i niezła reklama. Korzyść więc, znacznie większą niż te 1500 zł nagrody, można bez trudu znaleźć.
Ogromny niedosyt…
Wystarczy spojrzeć na nasz profil w mediach społecznościowych, żeby zobaczyć, że komentarzy w tej sprawie nie ma końca. Sprawa po prostu zbulwersowała część mieszkańców gminy. Mieszkańcy nie rozumieją jak to w ogóle możliwe i po co w ogóle pisać jakieś regulaminy konkursów, które potem i tak nie są kompletnie przestrzegane. Nie rozumieją jak to możliwe, że komisja, która przecież musiała mieć przed sobą regulamin konkursu, wyłoniła takiego, a nie innego wygranego? A ponadto skoro już jest tak, że w jakimś podmiocie startującym do konkursu jest bliska rodzina burmistrza, tym bardziej powinno się zadbać priorytetowo o transparentność. Samo bycie czyjąś rodziną przecież jeszcze nie ogranicza żadnych praw, bo niby dlaczego takie osoby miałyby być traktowane gorzej od innych? Niestety o taką transparentność kompletnie nie zadbano, a sam konkurs – jak się wydaje – dopchnięto kolanem. Absolutnie, przynajmniej póki co, nie widać tu ani refleksji, ani dobrej woli. A teraz być może ten wieniec będzie reprezentował naszą gminę na dożynkach powiatowych, ale niestety będzie się za tym ciągnęła jednak smutna historia.
O sprawę zapytaliśmy jeszcze w niedzielę wieczorem w Urzędzie Miasta. Nie dostaliśmy ani oficjalnego stanowiska w tej sprawie, ani odpowiedzi na nasze pytania wysłane we wtorek (22.08). Z Kołem Gospodyń Wiejskich Miłomłyn, pomimo podjętych prób, nie udało się nam skontaktować. Koło nie ma strony internetowej, nie odnaleźliśmy też żadnego profilu w mediach społecznościowych.
AKTUALIZACJA (24.08.2023 r.)
Dzisiaj (24.08.2023 r.) na naszą redakcyjną skrzyknę wpłynęła odpowiedź od Organizatorów Miłomłyńskiego Święta Plonów. Jego pełną treść zamieszczamy poniżej:
W odpowiedzi na zapytanie Pana Redaktora informujemy, że przesłany do zainteresowanych regulamin miał charakter wyłącznie informacyjny, wskazujący przede wszystkim kryteria wykonania wieńców. Organizatorzy po otrzymaniu zgłoszeń do 11 sierpnia br. postanowili dopuścić wszystkie zgłoszone wieńce, mając na uwadze docenienie pracy włożonej w wykonanie wieńców oraz promowanie i podtrzymywanie tradycji Święta Plonów.
Przy prezentacji wieńców grupy nie przekraczały regulaminowej liczby uczestników.
Powołana Komisja oceniła zgłoszone wieńce zgodnie z kryteriami ujętymi w regulaminie.
Organizatorzy nie podważają oceny dokonanej przez Komisję Konkursową.
Forma prezentacji była dowolna i wybrana przez grupę prezentującą wieniec.
Organizatorzy Miłomłyńskiego Święta Plonów
Źródło/Fot: wł

