![[FELIETON] Dlaczego cyberprzemoc i złe treści są… złe? [FELIETON] Dlaczego cyberprzemoc i złe treści są… złe?](https://i0.wp.com/milomlyn-news.pl/wp-content/uploads/2023/10/girl-hair-skin-beauty-yellow-hairstyle-1599725-pxhere.com_.jpeg?resize=800%2C533&ssl=1)
[FELIETON] Dlaczego cyberprzemoc i złe treści są… złe?
17 października, 2023[FELIETON] Mój wczorajszy artykuł wywołał – niestety jak to bywa w takich sytuacjach – burzę. Nic dziwnego, choć – co jest raczej gorzką prawdą – nie wydarzyło się nic, co nie działoby się w mediach społecznościowych w zasadzie każdego dnia. Wulgaryzmy, groźby, treści szerzące nienawiść, dyskryminację, zawierające brutalne treści seksualne, przemoc, są produkowane i rozpowszechniane codziennie, zarówno – niestety – tu, jak i – również niestety – wszędzie.
Wczorajszy artykuł ani nie miał na celu doprowadzenia do wyciągnięcia wobec kogoś daleko idących konsekwencji, ani też tym bardziej spowodowania, żeby osoba/osoby za to zostały zidentyfikowane. Zresztą pisząc go pojęcia nie miałem o tym kto z całą pewnością może to robić i dlaczego, ani czy to osoba dorosła, czy nie. Mało tego, uważam, że to najmniej istotne. Artykuł jest, a przynajmniej miał być, przestrogą dla rodziców. To oni są przecież odpowiedzialni za swoje dzieci, zarówno jeśli chodzi o to jakie treści dziecko produkuje, oraz – co jest równie ważne, a może i ważniejsze – jakie odbiera.
Trzeba wiedzieć, że internet w złych rękach jest po prostu złem. Coraz częściej słychać o przypadkach krzywdzenia dzieci, czy nawet o popełnianych tą drogą przestępstwach wymierzonych w dzieci. Wystarczy tu wspomnieć choćby o niedawnej aferze ze znanymi Youtuberami, którzy pod parasolem sławy dopuszczali się rzeczy skandalicznych. To dzieje się od bardzo dawna, choć dopiero teraz odważono się o tym mówić. Owszem, za późno, ale jednak odważono się. I dobrze.
Trzeba wiedzieć jedno – krzywda wyrządzona dzieciom zostaje im nierzadko na całe życie. Mało tego, dziecko w młodym wieku może nawet nie rozumieć tego, że jest krzywdzone i nierzadko to akceptuje, bo jest to w… powiedzmy, że w „modzie”.
Warto mieć na uwadze w szczególności to, że treści, które zgłosili nam Czytelnicy, były po prosu złe. Ale nawet nie chodzi o to, że złe, ani o to, że ktoś produkując i udostępniając je popełnił błąd. Bardziej chodzi o to, że treści te miały ogromne zasięgi – tysiące wyświetleń, setki polubień, dziesiątki komentarzy, a to wszystko dokonywane być może równolegle zarówno przez dorosłych, jak i dzieci – równolegle!. Treści te dotarły nawet do moich dzieci. Wszystko było rozpowszechniane, podawane dalej, lajkowane, oznaczane, itp. Zresztą nie tylko moich, bo śmiało można powiedzieć, że dotarły do większości dzieci z okolicy. Tak właśnie mają wyglądać dzisiejsze realia, które mamy akceptować? Mamy śmiać się z tergo? Dorośli mają sobie z tego żartować? A jeśli w którymś filmiku zamiast powiedzmy nazwy klubu wymienione zostałoby jakieś dziecko z imienia? Jeśli filmik zostałby wymierzony personalnie w kogoś? Co wtedy? Co powiedzieć wtedy takiemu dziecku, albo jego rodzicowi?
To nie jest pierwsza tego typu sprawa. Każdego roku słuchać o podobnych przypadkach – choćby o zakładaniu przez dzieci samodzielnie grup klasowych na Facebooku bez wiedzy rodziców, które są potem przestrzenią do choćby cyberprzemocy, gdzie któreś konkretne dziecko staje się ofiarą, bo wg reszty jest dla nich „gorsze”. Zawsze w takich przypadkach wszystko kończy się tak samo – ktoś zgłosi, rozmowa, może jakiś apel w szkole, i tyle (choć to i tak ze strony szkoły dużo, bo szkoła ma tu jednak ograniczone możliwości i odpowiada generalnie głównie za to, co się dzieje w szkole w czasie zajęć lekcyjnych). A za rok sprawa wraca i tak rok w rok, co rok. Skoro nic to nie daje, to może wreszcie przyszedł czas, aby o tym głośno mówić?
Niestety nie trafia do mnie argument, że to przecież może tylko dzieci. Dlatego nie trafia? Bo te dzieci mają przecież rodziców/opiekunów. To rodzice/opiekunowie są za nich odpowiedzialni, dzień i noc. Jeśli rodzic przychodzi z argumentem, że nie ma na swoje dziecko wpływu, to znaczy, że coś zrobił źle, ale nadal jest za nie odpowiedzialny.
O tym czas wreszcie głośno powiedzieć. I nie dotyczy to Miłomłyna, gminy, powiatu, czy nawet województwa, bo to dotyczy całej Polski, a i nie tylko. Zamiast więc próbować przekierować tę sprawę na boczny tor argumentami „a po co policja”, „a przecież to dzieci”, „a po co piszecie”, może czas poświęcić te resztki wolnego czasu nie na mnie, nie na portal, nie na kogoś, kto zdaniem kogoś innego może za tym stać, bo to wszystko nie powadzi do niczego dobrego, a na własne dzieci.
Odłóżmy te smartfony, przestańmy czytać plotki, śledzić wiadomości, stresować się polityką i poświęćmy czas własnym dzieciom. Zainteresujmy się co robią, jak spędzają wolny czas, jak używają telefonu i internetu, jakie treści przeglądają, co i kogo oglądają, i – co przecież ważne – jakie treści wysyłają, co komentują, co piszą, czy co umieszczają w internecie.
Ten problem trzeba wreszcie nagłośnić, zanim dojdzie do nieszczęść, bo wg moich obserwacji jest coraz gorzej.
Tak, uważam, że najwyższy czas jest na to, aby na ten problem zwrócić uwagę. I będę na to zwracał uwagę, aby rodzice byli coraz bardziej świadomi tych wszystkich niebezpieczeństw.






Niezależna strona miasta