„Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba…” – te słowa Danuty Siedzikówny „Inki”, sanitariuszki Armii Krajowej, od lat poruszają serca Polaków. W Miłomłynie odbyły się dziś uroczystości upamiętniające 79. rocznicę jej śmierci.
W imieniu mieszkańców miasta i gminy hołd młodej bohaterce oddali Burmistrz Beata Mazur, Przewodniczący Rady Miejskiej Andrzej Krzykowski oraz przedstawiciele Nadleśnictwa Miłomłyn, składając kwiaty przy pomniku „Inki”. Asystę honorową pełnili członkowie Jednostki Strzeleckiej „Strzelec” nr 1013 z Ostródy.
Uczestnicy uroczystości podkreślali, że życie i postawa Danuty Siedzikówny są przykładem odwagi, wierności i niezłomności. – Niech pamięć o „Ince” będzie dla nas wszystkich źródłem siły i przypomnieniem, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze – brzmiały słowa podczas uroczystości.
Kim była „Inka”?
Danuta Siedzikówna ps. „Inka” miała zaledwie 17 lat, gdy wstąpiła w szeregi Armii Krajowej jako sanitariuszka. Walczyła i niosła pomoc rannym w oddziale mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Aresztowana przez funkcjonariuszy UB, po brutalnym śledztwie została skazana na śmierć i rozstrzelana 28 sierpnia 1946 roku w Gdańsku – miała wtedy 18 lat. Jej ostatnie słowa, przekazane współwięźniom, brzmiały: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba”.
„Inka” jest jedną z najbardziej znanych postaci tzw. żołnierzy wyklętych – młodych ludzi, którzy po zakończeniu II wojny światowej nie pogodzili się z narzuconą Polsce władzą komunistyczną i walczyli o niepodległość. Często byli prześladowani, więzieni, torturowani i skazywani na śmierć. Ich pamięć przez dziesięciolecia była fałszowana i wymazywana z historii, lecz dziś stają się symbolem niezłomnej walki o wolność i godność Ojczyzny.
Źródło/Fot: fb / UMiGM / wł

